Wrocławski seks czyli +100 do kreatywności

Ostatnio na facebooku wspominałam Wam o zbliżającej się we premierze spektaklu Śmierć i dziewczyna. Kontrowersje dotyczą pary aktorów porno, którzy podczas spektaklu mają ze sobą – a to dopiero zaskoczenie! – współżyć. Według mediów, reżyserka Ewelina Marciniak,  chce w ten sposób walczyć z polskim “seksualnym monolitem”, pokazując “nienormatywne zachowania seksualne”, które w Polsce nie są akceptowane.

Plakat spektaklu /http://teatrpolski.wroc.pl/przedstawienia/smierc-i-dziewczyna

Plakat spektaklu /http://teatrpolski.wroc.pl/przedstawienia/smierc-i-dziewczyna

Naprawdę? Nie wiem czy dobrze zrozumiałam, ale… czy ktoś jeszcze wierzy w statystyki, które opisują nudne życie seksualne Polaków? O seksie dorosłych, świadomych ludzi nie trzeba opowiadać przez megafon. Jeśli istnieją osoby, które wierzą w to, że para poważnych, ułożonych, czasem nawet pruderyjnie zachowujących się na co dzień dojrzałych ludzi nie potrafi przybierać zupełnie innych twarzy w domowym zaciszu, to… śmiesznie.

Wracamy do pani reżyser. Jak zaznacza, interesuje ją “co się będzie działo z tymi widzami, którzy zostaną z nami do końca”. Serio? Twierdzi też, że celem spektaklu nie jest prowokacja, po czym wspominając o obsceniczności, wulgarności i nienawiści sama temu zaprzecza.

Bo czymże innym jest prowokacja? Ci, którzy pamiętają moją poprzednią działalność, która dotyczyła przede wszystkim powrotów do klasyki – w życiu codziennym, jak i w sztuce również – domyślają się pewnie, że nie jestem zachwycona. Dlaczego?

+100 do kreatywności

Teatr współczesny, wszelkie eksperymenty artystyczne i performanse nie są mi obce. Myślę jednak, że moment naszej kultury, w której autor jest zmuszony do ukazywania problemów, na które chce zwrócić uwagę w sposób obsceniczny i wulgarny, świadczy tylko i wyłącznie o jego totalnym braku wyobraźni. Pokazywanie “problemu” seksu poprzez rzeczywisty seks na scenie? Brawo! To takie kreatywne.

Gdzie jest granica między performansem, a słabą, obdartą prawdopodobnie już ze wszystkiego sztuki? Czy ktoś naprawdę zgadza się na pracę autorów, którzy nie mają lepszego pomysłu na reklamę niż krew czy seks? Mało tego w naszej codzienności? Moim zdaniem wystarczy. A problem uprzedmiotowienia seksualności, może też i aktorów to jeszcze inna sprawa…

Rzadko kiedy wypowiadam się na tematy, których nie zbadałam na żywo. Tym razem piszę ten tekst z pełną świadomością. Dodam, że takie spektakle już były. Prowokacja tego typu nie jest nowością. Sztuka często przecież pokazuje wiele problemów w mocny, drastyczny sposób tylko po to, aby w przejaskrawiony sposób zmusić widza do refleksji.

Ale pozwólcie, że zakończę ten tekst jednym z komentarzy, które znalazłam pod jednym z artykułów opisujących wspominaną premierę: “aktor” i “aktor porno” to coś jak “kultura” i “kulturystyka”.

I chyba coś w tym jest.

Źródło cytatów: http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/1,35771,19151926,seks-na-zywo-gwiazdy-porno-zagraja-w-teatrze-polskim.html#ixzz3rxWuD088