projekt 52 ranne ptaszki rozwój artystyczny

[39/52] Dom, do którego powraca każdy, ale nikt nie zostaje na dłużej

To przede wszystkim dom powinien być naszym azylem, jasna sprawa. Ale poza nim, wszyscy potrzebujemy własnej, tajemnej kryjówki. Azylu, który który przewietrza nam głowy, buduje marzenia i zamyka wszystko, co było wczoraj.

Z radością zdradzę Wam jedną z moich miejscówek – od zawsze mam tak z lotniskami. Szczególnie z tym swoim, trójmiejskim, przy którym łagodnieję i odradzam się na nowo. Czuję, że oddycham i zbierając całą paczkę świeżych myśli, nabieram nowej, dziwnej siły. To moja świątynia, która urzeka mnie niezwykłą miksturą ładu i wiecznego chaosu. To smutki i radości. Rozczarowania i nadzieje. To dom, do którego powraca każdy, ale nikt nie zostaje na dłużej.

Nadlatuje 39 tydzień roku. Zacznijcie tę jesień kolorowo!

PS. A Wasze świątynie? Opowiadajcie.

M.

fot. Leio Mclaren
fot. @kychan
fot. @chuttersnap

 PS. Wpadajcie też na Instagrama! 🙂 http://www.instagram.com/kulturowa

  • Ja czasem czuję, jakby lotnisko było moim drugim domem. Ale dla mnie to dom męczący. U mnie lotnisko oznacza jedno: stres. Oczekiwanie na informację. Czekanie. A potem pęd do bramki (no, to odpada na małych lotniskach).
    Fajnie spojrzeć na to z innej strony, jak Ty 🙂

  • matylda.semadeni

    Ja byłam okropnie rozczarowana, że na lotnisku w Gdańsku nie ma dostępu do kaplicy dla wszystkich. Skoro już piszesz o świątyniach. Najbardziej na lotniskach lubię właśnie kaplice i czytać wpisy w „księdze gości”.
    Mam nadzieję, że lecisz do Warszawy! 🙂
    Tęsknię

    • Ja uwielbiałam kaplice i wszelkie świątynie w krajach arabskich. Magia!
      PS. Ja też!

  • Ula De

    ja mam taki klimat w pięknych dzielnicach dużych miast, zwłaszcza wiosną i latem, kiedy wszystkie miejskie dźwięki są wyraźniejsze i składają się w taką cudną muzykę 🙂
    fajny klimat tu u Ciebie, z zakładkami w Safari u mnie słabo, bo mam ich miliony ale kliknęłam follow na Ig i mam nadzieję, że będzie mi on przypominać aby tu zajrzeć czasami 🙂

  • Chyba nie mam takiego miejsca. A lotnisko? Głupio mówić, ale nigdy nie leciałam samolotem 😉

  • Domi

    Za dużo latam, żeby lubić lotniska, raczej mnie one denerwują. Czasem się tylko wzruszam, kiedy samolot dotyka kołami polskiej ziemi, ale to co innego.
    Za to uwielbiam dworce/stacje kolejowe – te większe i te zupełnie małe, zawsze przeszywa mnie tam taki przyjemny dreszcz, nawet jeśli ja osobiście nie wybieram się w żadną podróż.

  • W życiu bym nie pomyślała o lotnisku jak o drugim domu, nawet gdybym latała non stop 🙂 Zaskakujące podejście. Pozdrawiam 🙂

  • BiancaGoodMood

    hej:-) bardzo ładny blog i dośc zaskakujące podejscie do lotnisk:-)

  • A nie mówiłam, że swój do swego ciągnie 🙂 Też jestem z Gdyni, choć teraz właściwie zza miedzy Gdyni, a na Gdańskim lotnisku właściwie jeszcze nie mam miejscówki 🙂

  • Ja też lubię lotniska, kojarzą mi się ze zmianą na lepsze, zaczynaniem czegoś na nowo, dobrą energią, której się spodziewam po wyjeździe na wakacje 🙂