O poszukiwaniu nowych lądów, motyli i mężczyzn

Dziś o temat lekki, zwiewny i… ulotny. Słyszeliście o urodzonej w 1862 roku w Norwich Margaret Fountaine? Była to jedna z niewielu podróżniczek, która zdobyła podobną liczbę lądów, co… mężczyzn.

Małgosia miała szansę zwiedzić cały świat, rozkochując przy tym niezliczoną liczbę dżentelmenów. Jednak jej główny wątek miłosny przepleciony był historią niezwykle romantyczną, wręcz filmową. W Margaret zadurzył się bowiem (później i ze wzajemnością) kilkanaście lat od niej młodszy, żonaty mężczyzna (przypominam, że wciąż jesteśmy w XIX wieku), który był osobistym dragomanem jej eskapady (osobą odpowiedzialną za bagaże i tłumaczenie w jednej osobie).

Obywatel Turcji, Khalil Neimy, którego Margaret zaczęła po pewnym czasie nazywać Charlesem, żywił do niej głębokie uczucie od pierwszego wejrzenia. Oprócz wieloletniej miłości łączyła ich pasja do… łapania motyli, dzięki której  w poszukiwaniu tych najrzadszych okazów dotarli do najdalszych zakątków świata.

nature-outdoors-butterfly-letsexplore

Fountaine była wyjątkową postacią nie tylko ze względu na swoją niczym niepohamowaną, pełną miłości naturę, ale i śmiałość czy wielką odwagę, która, przypomnę raz jeszcze, jak na XIX wiek była wyjątkowa – nigdy niezamężna uwodzicielka w wiecznej podróży? Przecież to skandal.

Historia nie kończy się wesoło. Kochanek umiera przedwcześnie, a nam pozostaje tylko jedno pytanie – czy Gosia mogła być szczęśliwa?
Nie wiadomo.

Źródła twierdzą, że nie do końca: „stała się pod koniec życia ekscentryczną staruszką zaniedbującą swój wygląd. W hotelach budziła zdziwienie, kiedy wieczorem pojawiała się w tym samym stroju co i rano (!) – łapała w nim również motyle. Składał się on z męskiej koszuli w kratę i pasiastej bawełnianej spódnicy z naszytymi kieszeniami. Na szyi, na ciężkim łańcuchu, dyndał kompas, głowę osłaniał hełm tropikalny.

Jeden z niewielu przyjaciół, jacy jej pozostali, konserwator zbiorów w British Museum, wspominał po latach: „Była samotna, nawet wśród entomologów nie miała przyjaciół. Wciąż w pośpiechu podróżowała po świecie, nie miała ani czasu, ani spokoju, żeby pisać artykuły dla prasy naukowej. Niewątpliwie kochała swoje życie spędzone na chwytaniu motyli, ale nie znalazła w nim głębokiego szczęścia, którego szukała.

Podróżniczka zmarła w 1940 roku na leżącej w północno-wschodnich wybrzeżach Ameryki Południowej wyspie Trynidad. Ot, taka smutna niedzielna ciekawostka.

I w tym miejscu jest mi tak przykro, że aż nie wiem o co Was zapytać. Może po prostu – czy ktoś z Was znał tę historię? A może znacie jakieś inne globtroterskie, mało znane opowieści? Dajcie znać!

Źródła:

Nortfolk Muzeum: http://www.museums.norfolk.gov.uk/Research/Collections/Natural_History_Collections/Insect_Collections/Fountaine-Neimy_Collection/index.htm

Wolf Kielich, Podróżniczki. W gorsecie i krynolinie przez dzikie ostępy, Warszawa 2004