Ja, Lady Stardust

Siedemnaście lat.

Zima, druga liceum. Pamiętam to jak dziś. Zatraciłam się trwale i bezpowrotnie. Zaczęło się od mojej ulubionej sceny filmu C.R.A.Z.Y., który wciąż utrzymuje się w mojej kinematograficznej czołówce.

W żadnym wypadku nie będzie to ani zbyt przekoloryzowane czy infantylne, jeśli powiem, że Bowie był artystą, który zmienił naprawdę wiele – wpłynął na mój dalszy rozwój muzyczny,  jak i przyniósł mi największą miłość mojego życia.

Muzyka Mistrza, jak żadna inna, była ze mną kiedy śmiałam się, płakałam, przeżywałam najlepsze jak i też najgorsze ze wszystkich moich dni. Był – i w dalszym ciągu będzie – artystą na absolutnie każdy dzień.

I nawet jeżeli historia skończy się tak, jak kończy się zazwyczaj, przynosząc mu tym samym rzesze jakże wiernych, “pośmiertnych fanów”, to… prawdopodobnie nie będę widziała w tym nic złego. Im więcej ludzi, którzy poznają twórczość kosmity, supergwiazdy i największego króla glam rockowego-popu, tym lepiej. A wciąż wierzę w powiedzenie, że lepiej późno niż wcale.

Can you hear me, major Tom?
Can you….
Here am I floating round my tin can
Far above the moon
Planet Earth is blue
And theres nothing I can do…

 

A ja było u Was? Którzy artyści, jakkolwiek patetycznie to brzmi, mieli wpływ na Wasze życie?