A czy Ty potrafiłabyś być żoną największego?

Szary ponury budynek, zniszczona klasa, pamiętające co najmniej naszych rodziców meble szkolne. A pod ławkami?

No właśnie.

Historie o marzeniach zawsze zaczynają się tak samo. Pod ławkami czytamy książki, w dzisiejszych czasach może i oglądamy filmy, utożsamiamy się z głównymi bohaterami, chcemy być tacy sami jak oni.

Jak oni, jak ich twórcy, autorzy, reżyserowie, kompozytorzy i poeci.

Wiecie co łączy tych największych? Są geniuszami.

Pytanie pojawia się w momencie kiedy spojrzymy na takiego geniusza z zupełnie drugiej strony, a mianowicie, ze strony jego życiowej partnerki: czy byłybyśmy w stanie żyć z geniuszem?

W częstym pakiecie z jego tylko i wyłącznym skupieniu na pracy, z używkami, ze zmiennością nastrojów, z porażkami – które z pewnością nie byłyby przeżywane w najbardziej opanowany sposób – czy osobowością narcystyczną, którą z jednej strony cechują wszelkie objawy egoizmu, a z drugiej zaś stany depresyjne, poczucie pustki i bezcelowości wszelkich działań.

tumblr_mpreda2mnZ1qmie83o1_500

Co wiemy o żonach największych? Tak z ciekawości, śmiało sprawdźcie Wasze wyszukiwarki. Nie wiem, czy tylko moja ma problem, ale w większości przypadków znamy jedynie daty urodzenia, szczątkowe informacje o ślubie i narodzinach kolejnych dzieci.

Życie pełne radości, splendoru, blasku to mit. To chwile, które pewnie i trwają, ale wydaje mi się, że znacznie rzadziej i krócej, niż w tak zwanych przeciętnych relacjach.

Moje pytanie pozostawiam więc w Waszych rękach – czy warto porzucić stabilne, nieco rutynowe, ale stabilnie szczęśliwe życie dla takiego ryzyka, jakim byłoby zaangażowanie się w związek z kimś naprawdę wielkim?

Z pozdrowieniem

M.