[7/52] Jestem wolna!

klub polek

Przeglądając nowy kalendarz wydany przez polskie blogerki na emigracji natrafiłam na pewną historię z Meksyku.

Agnieszka z bloga cokrajto.com opowiadała tam o odkrytej wolności, która podczas mieszkania za granicą jest błogosławieństwem i przekleństwem jednocześnie. O wolności, z którą trzeba się oswoić. Która pozwala każdemu z nas być kim chce, ale i która wszystko wywraca do góry nogami.

Tylko po to, żeby zacząć od nowa.

32aaita3zfk-averie-woodardi

I cholera, faktycznie tak jest.

Bo to takie uczucie, które zmusza do porządnego zamknięcia przeszłości i skupienia się wyłącznie na tym, co tu i teraz. To taka chęć odkrywania wszystkiego co nowe, ale i walka z własną bezsilnością.

Trochę taka przyspieszona szkoła życia. Bo tu, daleko od “domu”, nie ma nikogo, kto złapie cię jak będziesz spadać. Nie ma ani mamy, ani żadnych znajomości. Jesteś tylko ty i wiesz, że musisz radzić sobie sam.

Myślę, że to piękne, ale i zobowiązujące. Bo przecież ktoś mądry kiedyś powiedział (Karolina, dziękuję za przypomnienie 🙂 ): wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. I tak sobie teraz myślę, że słodko-gorzkie odrodzenie to chyba drugie imię wolności. A to ma sens 🙂

Dobrego weekendu wszystkim!

Fot.: 1/2