projekt 52 rozwój artystyczny

[45/52] Trzy strony, które zmienią twoje życie

45 tydzień roku. Gdynia, godzina 16:22, za oknem środek miasta, ciemność i jesienna pustka.

To nie jest łatwy miesiąc. Jest super, bo ma sporo miodowego odcienia, dużo się dzieje, ale też nigdy nie pracowałam tyle co teraz. Co ciekawe, wbrew pozorom daje mi to mnóstwo siły – a siła pojawia się tylko wtedy, kiedy w działaniu widzi się sens. Moim prywatnym sensem okazało się jedno jedyne zdanie amerykańskiej poetki. Zabiera mi dni i noce, ale i uspokaja mnie jak nigdy dotąd. A mianowicie:

FOREVER — IS COMPOSED OF NOWS

                                                — Emily Dickinson

W moim wolnym, nędznym tłumaczeniu na szybko „Zawsze to kompozycja momentów, które są teraz”. I to już. To tyle. Koniec z planowaniem i życiem na zapas. No przecież bez sensu! Cały wiersz możecie przeczytać [tutaj].


Widzicie ten talerz u góry? Czy nie przypomina wam jakiejś nieprzypadkowej akwarelowej kompozycji? 😉 Wyobraźcie sobie, że to pozostałość po moim sobotnim śniadaniu. Lubię zauważać takie bzdurki. Karmić się czymś małym, drobnym i być może kompletnie wymyślonym. I może właśnie tak trzeba żyć? 😉 A co do tytułowych kartek, to słuchajcie, bo jest sprawa.

Spróbujmy zapisywać trzy strony dziennie. Po prostu. Zapisujmy je wszystkim, co mamy w głowie. Zaraz po przebudzeniu, zupełnie na czczo. Bez edytowania, skreślania, bez cenzury i żadnej książkowej stylistyki – przelewając na papier absolutnie wszystko. Można narzekać, psioczyć i cieszyć się i płakać.

Co mi to da?

Rozwijamy nową serię, a tym samym zaczynamy kreatywny rozdział naszego życia. Wierzcie mi, każdy jest uzdolniony artystycznie, po prostu niestety nie każdy rodzic i nie każda szkoła potrafi o to zadbać. Wiecie, że w Szwajcarii dzieciaki uczą się tak samo dużo programowania co robótek ręcznych? Siedmioletni panowie przynoszący do domu makramy czy młode damy wynoszące z domu młotek taty to norma. Wyobrażacie to sobie w naszym kraju?

My poradzimy sobie sami. I serio, nigdy nie jest za późno.

Dzięki „kartkom na głodniaka” włączamy proces odblokowywania kreatywności i zaczynamy zupełnie inaczej pracować. To sztuka banalna sztuka medytacji, która – mówię Wam – dzięki systematyczności i upartości zamieni się w coś niezwykłego.

To co, robimy jakiś grudniowy challenge? 🙂 Zapraszam do naszej [grupy] i na [instagrama].

Więcej niebawem,

M.

A na kolejny deszczowy tydzień najbardziej oczywisty kawałek świata 🙂

  • Chętnie rano bym tak robiła, ale moja mała niestety jak rano nas obudzi to potem już wszystko toczy się swoim szalonym pędem aż do wieczora 😛

    • Wiem coś o tym, nawet jeśli nie mam dzieci 🙂 a gdyby tak wyjść do pracy te 15 minut wcześniej i tam na spokojnie gdzieś usiąść i coś zanotować? Zawsze jest jakieś wyjście 🙂

  • Fajny pomysł! W moim przypadku nie do zrealizowania – poranki są na szybko i w wiecznym niedoczasie. Ale w weekend spróbuję zrobić sobie wyzwanie 🙂

  • Karolina Ostrowska

    To jak pisanie własnego dziennika z dodatkiem art-journalingu 😀 Robię to, gdy mam czas wolny i chęć 🙂