rozwój artystyczny, kreatywność i rzeczy, których nie uczyli nas w szkole

[33/52] Wracając nad morze

[33/52] Wracając nad morze

Wiecie, że powroty z emigracji są cięższe od samych wyjazdów, prawda?

Wymagają znacznie większej odwagi, planu na życie i pewności siebie. Liczba cierpiących emigrantów, którzy zostają za granicą tylko po to, żeby coś komuś udowodnić jest niezliczona. Dlatego też sprawa wymaga dłuższego przemyślenia.

U mnie powrót jest jednak związany z czymś bardziej mistycznym. Tęskniłam za wiatrem, morzem, trómiejską wolnością, od której nie mogłam się odzwyczaić. Za żadne szwajcarskie skarby nie chciałam sprzedać swojej niespokojnej duszy, która hasająć po ozłoconych wzgórzach Zurychu absolutnie nie mogła odznaleźć ukojenia.

Co ciekawe, powrót do Trómiasta był przypadkowy. Celowałam w zupełnie inne miejsca – byle tylko wyjechać ze Szwajcarii. Skończyło się na morzu, które ze wzajemnością tęskniło bardziej niż myślałam. Nadmorskie lato okazuje się chłodne i niespokojne – dokładnie takie, o jakim marzyłam.

A może tak właśnie miało być?

Jest mi dobrze. Zostaję na dłużej.

fot. Denin Williams