[10/52] Dźwięk alpejskiego portu

Dużo muzyki słyszę – nawet tam gdzie jej nie ma. I mimo że to całkiem zabawne, czasami nie mogę się skupić na niczym innym. Dźwięki autobusu, pociągu czy nawet pralki? Proszę bardzo. To wszystko z łatwością potrafi mi się złożyć w jedną muzyczną całość.

Wciąż powracające dźwiękowe “zwidy” mogą oznaczać tylko jedno – najwyraźniej tak bardzo tęsknię za wrzeszczącymi mewami i wielkimi statkami (które swoim barytonem nawołują szczególnie w nocy), że ostatnio słyszę je… nawet w Alpach.

To trochę piękne, a trochę przerażające. Jestem jednak przekonana, że “głosy w głowie” nie pozwolą mi mieszkać w Zurychu zbyt długo 😉

Mało tego – akurat dziś dzięki Marysi z Paper Words dowiedziałam się, że Muzeum Miasta Gdyni organizuje dźwiękowy spacer po gdyńskim porcie. Co prawda niby dla seniorów, ale jestem pewna, że pojawi się na nim sporo młodszych osób 😉

Na koniec zostawiam Wam utwór chyba z mojej ulubionej płyty Björk. Włączcie od 4:35, zamknijcie oczy i skupcie się na obrazie, który zacznie pojawiać się w Waszej głowie.

Poniżej zaś wersja 3 godzinna, tyle że odpoczywacie na statku 🙂

Boskiej niedzieli! Ahoj!

Zdjęcia: 1 / 2