rozwój artystyczny, kreatywność i rzeczy, których nie uczyli nas w szkole

Recent Posts

Jak być badaczem? (i właściwie po co?)

Jak być badaczem? (i właściwie po co?)

Bycie badaczem, ale takim na co dzień, nie od święta, to chyba jedna z najważniejszych rzeczy jeśli chodzi o rozwój artystyczny. Jak zacząć? I właściwie po co mam coś badać? Jurgen Bey, holenderski designer powiedział kiedyś bardzo słuszną rzecz. Wszystko ma swoją wartość, pod warunkiem, że pojawia się we właściwym miejscu i we właściwym czasie. Chodzi o rozpoznanie tej wartości, jakości, […]

7 źródełek kreatywności

7 źródełek kreatywności

No to majóweczka. Narodowe dni stania w korkach, grillowania ze szwagrem i jakże inspirującego sprzątania na chacie. A wiesz co jest fajnego w kreatywności? Że nie musisz jej szukać w galeriach, na koncertach czy w super pracy. Że nie wysuwa się teatralnie, aby przekazać Ci iskrę życia jak do palca Adama. Tylko po prostu… jest.

3 szybkie sposoby na odpalenie kreatywności

3 szybkie sposoby na odpalenie kreatywności

O tym, po co nam kreatywność rozmawialiśmy już ostatnio. Dziś skupimy się na praktyce, a dokładnie 3 prostych zadaniach. Nie będziemy musieli poświęcać kilku tygodni czy miesięcy, a jedynie kilka chwil naszego zwykłego dnia.

Po co nam kreatywność?

Po co nam kreatywność?

Zauważyliście, że kreatywność, jako cecha, ma swego rodzaju złą reputację? Balder Onarheim, profesor jednej z duńskich politechnik, podczas swoich wykładów zwraca uwagę na fakt jak niewiele osób potrafi przyznać sobą, jak i przed innymi, że uważają się za kreatywnych. W Polsce dodatkowo mamy ten problem z wypowiedzeniem słów jestem artystą, które często uważane są za fanaberię […]


My Diary

[33/52] Wracając nad morze

[33/52] Wracając nad morze

Wiecie, że powroty z emigracji są cięższe od samych wyjazdów, prawda?

Wymagają znacznie większej odwagi, planu na życie i pewności siebie. Liczba cierpiących emigrantów, którzy zostają za granicą tylko po to, żeby coś komuś udowodnić jest niezliczona. Dlatego też sprawa wymaga dłuższego przemyślenia.

U mnie powrót jest jednak związany z czymś bardziej mistycznym. Tęskniłam za wiatrem, morzem, trómiejską wolnością, od której nie mogłam się odzwyczaić. Za żadne szwajcarskie skarby nie chciałam sprzedać swojej niespokojnej duszy, która hasająć po ozłoconych wzgórzach Zurychu absolutnie nie mogła odznaleźć ukojenia.

Co ciekawe, powrót do Trómiasta był przypadkowy. Celowałam w zupełnie inne miejsca – byle tylko wyjechać ze Szwajcarii. Skończyło się na morzu, które ze wzajemnością tęskniło bardziej niż myślałam. Nadmorskie lato okazuje się chłodne i niespokojne – dokładnie takie, o jakim marzyłam.

A może tak właśnie miało być?

Jest mi dobrze. Zostaję na dłużej.

fot. Denin Williams