[9/52] Mieliśmy już wiosnę


Mieliśmy już wiosnę. Kiedy wczoraj obudził mnie deszcz pomyślałam, że jak na tę porę roku to całkiem normalne. Odsłaniając zasłony okazało się jednak, że jest biało. No tak – w marcu jak w garncu przecież. Postanowiłam więc, że zacisnę zęby i przeczekam te kilka dni, może tygodni, bez ani jednego westchnienia. Jedno wolne popołudnie w tygodniu to dużo radości. Usiadłam nad brzegiem (w końcu!) niespokojnego zuryskiego jeziora. Trochę mgły

[8/52] Ty i Twój doppelgänger


Odkąd mieszkam w Zurychu bardzo często zdarza mi się, że widzę wiele podobnych ludzi do moich znajomych. Mimo że to normalne i zbadane naukowo zjawisko, dla mnie jest wciąż naprawdę niezwykłe. Szczególnie kiedy ktoś oprócz niemal identycznych rysów twarzy ma podobne włosy, dłonie czy nawet ten sam czerwony płaszcz. Widziałam przyjaciół, profesorów, a nawet i swoich byłych. Co ciekawe, „nasz” sobowtór pochodzi od niemieckiego

[8/52] Niemiecka wyspa? Przedwiośnie w Lindau


Weekendowe wycieczki są chyba najmilszą formą spędzania wolnego czasu – szczególnie, kiedy się nie wie dokąd się zmierza. Tak było i w moim przypadku, bo o niemieckiej wyspie Lindau dowiedziałam się dopiero na miejscu. „Niemiecka wyspa” jakoś sama w sobie brzmi śmiesznie, co? A jednak małe bawarskie miasteczko okazało się bardziej magiczne niż myślałam. Zaczęło się tak: Kiedy budzisz się przed świtem i słyszysz trzepot budzących się portowych

[7/52] Jestem wolna!


Przeglądając nowy kalendarz wydany przez polskie blogerki na emigracji natrafiłam na pewną historię z Meksyku. Agnieszka z bloga cokrajto.com opowiadała tam o odkrytej wolności, która podczas mieszkania za granicą jest błogosławieństwem i przekleństwem jednocześnie. O wolności, z którą trzeba się oswoić. Która pozwala każdemu z nas być kim chce, ale i która wszystko wywraca do góry nogami. Tylko po to, żeby zacząć od nowa. I cholera, faktycznie tak jest. Bo to takie uczucie, które zmusza do porządnego zamknięcia przeszłości

[7/52] A gdyby tak włączyć słońce?


Dzień dobry! Nie wiem co się dzieje, ale dzieje się dobrze. Drugi dzień z rzędu mamy w Zurychu słońce! Bo zima niestety wygląda tu tak, że mrozu specjalnego nie ma, a codzienna mgła (nawet ta najbardziej magiczna) jednak po jakimś czasie potrafi zmęczyć…

O autorce:

Instagram @kulturowa: