rozwój artystyczny, kreatywność i rzeczy, których nie uczyli nas w szkole

[11/52] Historia z drugiej strony rzeki

[11/52] Historia z drugiej strony rzeki

Pomyliłam kiedyś autobus. Wysiadając, znalazłam się po drugiej stronie rzeki – a stąd już prosta droga do nowych przygód. I dosłownie, idąc cały czas prosto wzdłuż alejki przedwcześnie kwitnącego bzu, znalazłam dom.

Dom, który mijam już przy każdej możliwej okazji. Stary drewniany dom, który jakby zupełnie zapomniany wciąż pachnie jakąś rodzinną historią, domowym ciepłem i szarlotką.

I zawsze się zatrzymuję. Patrzę czy nikt inny nie patrzy i przytykając nos do pierwszej drewnianej deski zamykam oczy. Wdycham aromat starych kościołów zmieszanych z przyjemnym zapachem piwnicy. Robi się cieplej. To jeszcze nieśmiałe, ale całkiem silne wiosenne słońce.

I wiatr, który po raz pierwszy w tym roku dotyka mojej skóry.

Chyba mamy wiosnę.

Zdjęcia: 1/2