[11/52] Historia z drugiej strony rzeki


Pomyliłam kiedyś autobus. Wysiadając, znalazłam się po drugiej stronie rzeki – a stąd już prosta droga do nowych przygód. I dosłownie, idąc cały czas prosto wzdłuż alejki przedwcześnie kwitnącego bzu, znalazłam dom.

Dom, który mijam już przy każdej możliwej okazji. Stary drewniany dom, który jakby zupełnie zapomniany wciąż pachnie jakąś rodzinną historią, domowym ciepłem i szarlotką.

I zawsze się zatrzymuję. Patrzę czy nikt inny nie patrzy i przytykając nos do pierwszej drewnianej deski zamykam oczy. Wdycham aromat starych kościołów zmieszanych z przyjemnym zapachem piwnicy. Robi się cieplej. To jeszcze nieśmiałe, ale całkiem silne wiosenne słońce.

I wiatr, który po raz pierwszy w tym roku dotyka mojej skóry.

Chyba mamy wiosnę.

Zdjęcia: 1/2

Zobacz też:

  • Potwierdzam, mamy! A już za parę dni tak oficjalnie <3

    • Nie wspominając, że odliczanie trwa od jesieni! 😀

  • Zdecydowanie wiosna do nas zawitqła!

  • Trafiłam tutaj zupełnie przypadkowo, przez Twoją stronę na facebooku i zachwyciłam się. Twoją umiejętnością dostrzegania rzeczy, których przeciętny człowiek nie dostrzega, ciepłem, które bije z tych tekstów i językiem, który tak silnie oddziałuje na wszystkie zmysły i przywołuje wspomnienia z dzieciństwa spędzonego na wsi, kiedy w starych domach mieszkały skrzaty 😉 Aż zapisałam sobie ten tekst w Wordzie z ulubionymi cytatami 😀

O autorce:

Instagram @kulturowa: