podróże projekt 52

[25/52] Szwajcarski sen: przed i po


W ramach letniego projektu dla Klubu Polki na Obczyźnie, kobiety z całego świata opowiadają jak zmieniło się postrzeganie kraju naszego zamieszkania. Czas na Szwajcarię. Do kraju sera i czekolady przyjechałam dokładnie rok temu. Radosny moment przeprowadzki w efekcie slowmotion miałam już w głowie od wielu lat.
Trzy dni po obronie magistra wyjechałam.

Moja wina, moja bardzo wielka wina

Zaczęłam tego żałować bardzo szybko. Pierwszy dzień przywitał mnie wypadkiem samochodowym, kolejny tydzień grubym wałem w pracy, gdzie szef okazał się stereotypowym polskim oszustem, a jakość produktu, który wydawał – wielkim kiczowatym dnem. Potem poszło już z górki. Nagła śmierć Babci, kolejne nietrafione wybory zawodowe, kolejne utracone nadzieje – nadzieje wobec kraju, ludzi i ich kultury, która w rzeczywistości rysuje się zupełnie inaczej niż sobie to wyobrażałam.

Czas na 5 szwajcarskich faktów, o których nie miałam pojęcia:

 

1. Natura

Spokój, piękne widoki i urokliwe helweckie domki to mit. Do spektakulrnych, instagramowych miejsc trzeba jak w każdym kraju dojechać, większość domów wygląda tak samo bezdusznie i jednakowo, a o spokoju możemy zapomnieć. Tu niemalże nigdy, z powodu zbyt wielu ludzi przypadających na jeden kilometr kwadratowy, nie jesteś sam.

 

2. Sklepy

Zamykane są zdecydowanie zbyt wcześnie i zbyt często. Największym problemem jest jednak brak sprawdzonych zachodnich marek i bardzo mały wybór produktów. Kto by pomyślał, co? Szwajcarzy mają fioła na punkcie swoich własnych wytworów, które są dla nich synonimem rzeczy najlepszych i niezastąpionych. Info dla dziewczyn: przygotujcie się na brak Lays’ów, 5 kolorów szminek i 2 rodzaje tuszów do rzęs.
O cenach nawet nie wspominam, bo nie ma sensu się denerwować.

 

3. Integracja

Ponad 25% mieszkańców to imigranci. Tak, to dużo. Mimo to Szwajcarzy zupełnie nie czują potrzeby integracji. Ich specyficzne charakterki opierają są głównie na pracoholizmie, uczciwość na donosicielstwie, a tolerancja na fałszywym obrazku uprzejmości.

 

4. Kultura osobista

Mam wrażenie, że dobre maniery są tu jedynie fragmentem strategii marketingowej – pojawiają się tylko wtedy, kiedy ktoś może oczekiwać czegoś w zamian. A o miejscach w tramwaju dla kobiet w ciąży czy osób starszych można zapomnieć. I ciekawostka – jeszcze nigdy nie spotkałam tu osoby zakrywającej usta w trakcie ziewania.

 

5. Empatia

A dokładnie jej brak. Masz złamaną nogę? Nie spodziewaj się wyrozumiałości, a raczej złośliwych komentarzy, że poruszasz się zbyt wolno. Najbardziej jednak dotknęła mnie tutejsza naturalna kolej rzeczy „oddawania” rodziców do domów starców. Dla jednej i drugiej strony jest to zupełnie normalne i nikt nie widzi w tym nic złego. Wygoda przede wszystkim.

*

Na razie tyle. Warto wziąć pod uwagę fakt, że wypowiadam się jedynie o części niemieckojęzycznej. Przebywając tu mam uczucie utraconej wolności zapakowanej w piękne, nienaturalnie lśniące pudełko. Czuję się jak królik doświadczalny, który za cenę sporych pieniędzy powoli oddaje swoją spontaniczność, radość i duszę. I to nie tak, że nie jestem wdzięczna, bo jestem! Moja historia niefortunnych zdarzeń i zbiegów okoliczności może być rzeczywiście tylko moja. Nie wierzę jednak w bezcelowość przypadków. Każdy dzień uczy mnie czegoś nowego i już teraz wiem, że to nie jest kraj dla mnie. Dlatego ruszam dalej.

 

  • Kaja Kurczewska

    Ciekawa perspektywa. Piękno emigracji (a także jej koszmar) polega na tym że jest inna dla każdego. Z niektórymi punktami trudno polemizować – głównie dlatego że ocena jest subiektywna – ale myślę że to, co dla Ciebie jest wielkim minusem, dla wielu osób jest co najwyżej niewielkim minusiątkiem. Sama miałam ogromne trudności z aklimatyzacją się w Szwajcarii i nadal nie czuję się tutaj zupełnie i kompletnie u siebie. Czekam zatem na posta o tym co Cię irytuje – a potem może o tym, co Cię zachwyca? Wtedy będę miała z pewnością swoje pięć groszy (Rappenów) do dodania. 🙂

    • Marysia Szeliga

      o! Dokładnie! Nie każdy kraj będzie się podobał każdemu, ale nie można próbować kogoś przekonać do naszej racji 🙂 Mi się mieszkanie w Brazylii nie podobało, ale to co ja uważam za minusy, mnóstwo moich znajomych uważało za plusy.I ja uważam, że problemy z aklimatyzacją ma się wszędzie 🙂

      • Z takich pewniaków, to wiem, że na mnie czeka jeszcze Moskwa. Jeszcze nie teraz, ale mam nadzieję, że za kilka lat się uda 🙂 Zresztą sama pamiętasz jak reaguję na to miejsce 🙂

    • Naprawdę świetny komentarz. Punkt widzenia zależy tylko i wyłącznie od naszego kadru. Mój, mimo wcześniejszego doskonałego przygotowania jest/był nieciekawy. Czas na inne miejsca 🙂

      PS. I jeden i drugi tekst pojawi się niebawem na blogu 🙂

  • Tuż po przyjeździe byłam bardzo rozczarowana Szwajcarią. Zmieniło się to po prawie roku, a wszystko za sprawą wypadku i operacji, którą tutaj przeszłam. Szwajcarzy są specyficzni i nigdy nie wiadomo czego się po nich spodziewać, ale wtedy pokazali zupełnie inną twarz. Teraz mam większy problem z aklimatyzacją w Polsce. Dwutygodniowy pobyt w zupełności mi wystarcza i chcę jak najszybciej wrócić do nowego domu 🙂

    • No i właśnie to jest kolejna kwestia. Po jakimś czasie wszędzie już czujesz się trochę obco… Swoją drogą cieszę się, że w Twoim przypadku już jest ok! 🙂

  • Agnieszka Więckowska

    Kilka rzeczy jest podobnych do tych które występują w Szwecji – o tym ziewaniu słyszałam już od innej dziewczyny mieszkającej w Szwajcarii. Lubię jak ktoś tak pisze szczerze a nie ciuciuciu 🙂 Pozdrawiam!

    • Ciekawa sprawa! Czyli nie jestem jedyna!

  • Marysia Szeliga

    Rewelacyjny tekst. Prawdziwy i szczery do bólu. Nie wiedziałam nic o Szwajcarii się okazuje 🙂 Ale to jest właśnie pięknie w mieszkaniu gdzieś, że poznaje się prawdziwą twarz. Bycie turystą to jedno, ale przebywanie tam na codzień to coś zupełnie innego. Czekam na kolejną część, już nie mogę się doczekać!

  • Myślę, że masz jeszcze czas, żeby się polubić (albo i nie) ze Szwajcarią. Rok to bardzo mało, zazwyczaj właśnie wtedy przychodzą pierwsze silne rozczarowania, a potem jest lepiej. Przy czym zgadzam się z Tobą, choć nie jeśli chodzi o sklepy, bo mam ochotę wykupić połowę Coopa (tylko nie za te ceny ;)), może w Genewie mają trochę inny towar? Co do godzin otwarcia – fakt, we Francji na szczęście jest trochę lepiej. A co do integracji, to bym tak nie oceniała Szwajcarów, bo to fakt, nie integrują się z przyjezdnymi raczej, ale czy Polacy są inni? Często nawet tej fasadowej uprzejmości brakuje…

    • Mieszkałam już w różnych miejscach i doskonale zdaję sobie z tego sprawę, że zderzenie z prawdziwym obrazem danego miejsca przychodzi dopiero po jakimś czasie. Tu jednak od samego początku było tragicznie i zupełnie odwrotnie do moich oczekiwań. A Genewa to inna historia. J’adore! 🙂

    • PS. Polaków już unikam i nawet się o nas już nie wypowiadam… 😉

  • Sebastian Mitoraj

    Cześć!
    Cóż, Szwajcaria to nie raj na ziemi. Bo nie ma raju na ziemi. Jest w niebie. O ile w to wierzysz. Ae mi tu dobrze jak u Pana Boga za piecem. Przyjechalem w ciemno, z niczym, by po kilku miesiącach mieć prawie wszystko. Wszystko jest w Twoich rękach.
    Ale bywa, że życie pokazuje nie raz że pewne miejsca nie są dla nas. Mimo, że tak sobie umyśliliśmy. Cóż, każdy jest inny dlatego każdy szuka innego miejsca na ziemi.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę więcej szczęścia w dalszej drodze.

    • Hej! Nawet nie wiesz jak się cieszę, że Szwajcaria okazała się Twoją historią 🙂

      Również powodzenia! 🙂

  • Ciekawe, ale… czemu akurat Szwajcaria? Co Cię skłoniło żeby właśnie tam pojechać :> I kiedy dalej :>?

    • Tak naprawdę to wiele rzeczy! Moja rodzina mieszkająca zaledwie 3h ode mnie, częste wakacje (które nie miały nic wspólnego z rzeczywistością), beznadziejna sytuacja polityczna, moja możliwość pracy zaraz po obronie (a raczej wałka) i pracy chłopaka (na szczęście niewałka) 😀 Wyruszam za niecały miesiąc!

  • Pingback: PROJEKT LETNI: JAK ZMIENIŁO SIĘ NASZE POSTRZEGANIE KRAJU EMIGRACJI - Klub Polki na Obczyźnie()

  • Fajnie jest przeczytać taki zupełnie inny tekst o kraju, o którym pisały już inne Klubowiczki ze Szwajcarii! Mam nadzieję, że to nowe miejsce okaże się bardziej przyjazne dla Ciebie 🙂

  • Bo to czasem jest tak, że trafiasz na zły moment w życiu. Ale taki naprawdę zły. I dlatego przekreśla się miejsca i ludzie. Na swojej skórze przerobiłam takie obrzydzenie Londynem, że wstyd się przyznać. Dopiero kiedy wyjechałam, zrozumiałam co poszło nie tak – zatęskniłam za tym miastem i doceniłam każdy poznany skwerek. Dziś Londyn mnie zachwyca i wiem, że to świetne miejsce do życia. Ale nie dla mnie w tamtym czasie. Więc… może masz podobnie? 😉

    • Dzięki za ten komentarz, jestem pewna, że zdecydowanie coś w tym jest. I jestem bardzo ciekawa jak skończy się moja historia… 🙂

      PS. Koniecznie uściskaj polskie morze ode mnie! 🙂

      • Uściskam, jak tylko pojedziemy na plażę 😉
        Tymczasem będę trzymała kciuki za Szwajcarię – niech Cię oczaruje, bo myślę, że wiele w niej piękna, które stale coś przysłania 🙂

  • To kraj, który chciałabym odwiedzić bez dwóch zdań, Jedyne co trzyma mnie w Polsce to pieniądze, a raczej ich brak.

    • A ja mimo wszystko myślę, że to iluzja. Liczba moich wypraw bez grosza w kieszeni jest niezliczona. Jest wiele sposobów na tanie podróżowanie, więc jeśli chciałabyś na ten temat pogadać – pisz śmiało 🙂

  • Do tej pory Szwajcaria nie bardzo mnie interesowała. Fajnie dowiedzieć się czegoś nowego 🙂

    • Cała przyjemność po mojej stronie 🙂

  • matylda.semadeni

    Rozumiem Cię i nie rozumiem. Rozumiem, że Szwajcaria nie jest dla Ciebie i nie rozumiem. No bo jak to?!
    W samym Zurychu najbardziej zachwycają mnie kościoły, ale nie wiem, czy na dłuższą metę ten zachwyt by wystarczył.

    • A to psikus, co? Niby wszyscy nic nikomu się tu nie podoba, ale wszyscy jakoś zostają. Ale niestety, to nie kraj na moje nerwy… 😀

      PS. A kościoły mamy dużo ładniejsze w Polsce!

      • matylda.semadeni

        Pozostaję przy moim zachwycie do zuryskich kościołów.
        To dokąd mam kupować bilet?

        • Na chwilę do Gdyni, potem się zobaczy 🙂

          • matylda.semadeni

            Czyli widzimy się w Koleczkowie?

          • Albo na plaży, jak wolisz 😀

          • matylda.semadeni

            Deal!

  • rudawstazka.wordpress.com

    Ciekawie się to czyta. Tymi sklepami szczególnie mnie zaskoczyłaś, nie wiem czemu 😀

  • wszechwiedza

    Dziekuje za ten tekst, z ktorym zgadzam sie doszczetnie :D. Dziekuje, poniewaz sama mysle podobnie, ale moja opinia uznawana jest najczesciej za negatywizm, glownie przez Szwajcarow, ktorych wyuczona hipokryzja zmusza do unikania prawdy, zwlaszcza tej nierozowej. Wiec juz nie „narzekam”. Mysle ze inne wartosci niz duze pieniadze i egocentryzm sa dla ciebie wazne, bo ci wrazliwi, dla ktorych wazni sa inni, czlowieczenstwo, sztuka, beda sie tu czuc zagubieni, lub zle :).
    Mieszkam w czesci francuskiej i najmilsza czescia mieszkania tutaj jest jezyk, a reszta jest taka sama jak opisujesz, i inne takietam bym nawet dodala.
    Uciekaj stad, na pewno znajdziesz miejsce w ktorym nie bedzie udreka zycie w nim. Ja nie moge stad uciec, na razie, ale wiem, ze dzien mojego wyjazdu bedzie jednym z najszczesliwszych w moim zyciu xD.