rozwój artystyczny, kreatywność i rzeczy, których nie uczyli nas w szkole

[12/52] Ś.P. Gwiazdka Niebieska

[12/52] Ś.P. Gwiazdka Niebieska

Kiedyś dostałam gwiazdkę. Najpiękniejszą brokatową gwiazdkę, która jednak przez wiele lat nie wywierała na mnie specjalnego wrażenia. Co ciekawe, mimo że była tylko jedna, ciągle była tam gdzie ja. Znajdując ją w coraz to bardziej niespodziewanych miejscach – zeszytach, portfelu czy dokumentach – w dalszym ciągu miałam jej dość.

Dlaczego? Nie wiem do dziś.

Nie zastanawiając się specjalnie nad jej znaczeniem zostawiłam ją gdzieś w Polsce i mieszkając już w Zurychu wspominałam ją kilka razy z wielką ulgą.

Do wczoraj.

Wracając z pracy widziałam jak błyszczy się w zachodzącym słońcu już z daleka. Zdenerwowana, że naprawdę nigdy się od niej nie uwolnię, przyspieszyłam kroku i jak gdyby nigdy nic poszłam do domu.

 

Rano oczywiście mnie olśniło. Pierwszą rzeczą, którą zrobiłam był oczywiście szybki spacer w miejsce zbrodni. Bo przecież jak ja mogłam ją tam zostawić? Co ja sobie w ogóle myślałam? Może właśnie leżała tam tylko dla mnie?

Jak łatwo się domyśleć, już jej nie było. Pozamiatane. Dosłownie pozamiatane.

I jak tak sobie pomyślę, jaki człowiek głupi jest, że mimo sędziwego wieku codziennie tyle znaków omija, unika, odrzuca, to chce mi się płakać. I czasem po prostu wiesz, że taka gwiazdka naprawdę pojawia się w Twoim życiu po raz ostatni, a Ty mimo wszystko zostawiasz ją samą na pastwę losu, dochodząc jednocześnie do wniosku, że to wszystko miało swój sens.

Tyle że o jeden dzień za późno.

M.

PS. A gwiazdka, gdyby umiała śpiewać, z pewnością zanuciłaby tak:

Zdjęcie autorstwa Raphaela Schallera.