[11/52] Historia z drugiej strony rzeki


Pomyliłam kiedyś autobus. Wysiadając, znalazłam się po drugiej stronie rzeki – a stąd już prosta droga do nowych przygód. I dosłownie, idąc cały czas prosto wzdłuż alejki przedwcześnie kwitnącego bzu, znalazłam dom. Dom, który mijam już przy każdej możliwej okazji. Stary drewniany dom, który jakby zupełnie zapomniany wciąż pachnie jakąś rodzinną historią, domowym ciepłem i szarlotką. I zawsze się zatrzymuję. Patrzę czy nikt

[10/52] Dźwięk alpejskiego portu


Dużo muzyki słyszę – nawet tam gdzie jej nie ma. I mimo że to całkiem zabawne, czasami nie mogę się skupić na niczym innym. Dźwięki autobusu, pociągu czy nawet pralki? Proszę bardzo. To wszystko z łatwością potrafi mi się złożyć w jedną muzyczną całość.

[10/52] Dlaczego wyjechałam z kraju?


…a właściwie dlaczego każdy z nas powinien z niego wyjechać? 1. Uczysz się samego siebie Wyobraź sobie, że zostawiasz wszystko za sobą. Nikt cię nie zna, możesz zacząć wszystko zupełnie od nowa. I jakkolwiek żenująco to brzmi – NAPRAWDĘ możesz być kim chcesz. Możesz rozwijać swój zawód w nowym środowisku, ba, możesz nawet zacząć coś kompletnie nowego, możesz nawet ubierać się, malować i czesać

[9/52] Tajemnica czerwonego bluszczu


Berivan, Sevda i ja. Mimo innego pochodzenia, koloru skóry czy innych mam jesteśmy najlepszymi siostrami na świecie. Każdy, kto pyta o początek naszej znajomości nie chce nam wierzyć – przechadzając się z moją Marysią po jesiennym Zurychu nie mogłam nie podejść do dwóch przekolorowych dziewczyn robiących sobie zdjęcia na tle ściany bluszczu w kolorze czerwonego wina.

[9/52] Mieliśmy już wiosnę


Mieliśmy już wiosnę. Kiedy wczoraj obudził mnie deszcz pomyślałam, że jak na tę porę roku to całkiem normalne. Odsłaniając zasłony okazało się jednak, że jest biało. No tak – w marcu jak w garncu przecież. Postanowiłam więc, że zacisnę zęby i przeczekam te kilka dni, może tygodni, bez ani jednego westchnienia. Jedno wolne popołudnie w tygodniu to dużo radości. Usiadłam nad brzegiem (w końcu!) niespokojnego zuryskiego jeziora.

O autorce:



Cześć, Martyna jestem.

Mimo okropnej tęsknoty za morzem, na co dzień biegam po wzgórzach Zurychu. Z radością tworzę projekt [52] - każdego tygodnia zachwycając się tym, co mam.
Lubię rzeczy małe, niebywałe.

Kontakt: martynarydel@gmail.com

Instagram @kulturowa: